niedziela, 31 marca 2013

Włosowa aktualizacja - 31.03.13

24 komentarzy
Odrosty wyglądają strasznie, ale za to widać, ile włosy urosły. Końcówki dalej nie podcięte, ale przynajmniej nożyczki już kupiłam :D


sobota, 9 lutego 2013

O szczotkach - Tangle Teezer i Detangle Brush

11 komentarzy
Sesja w końcu pomyślnie zakończona, mogę więc wrócić do bloga :D Dzisiaj będzie o moich odczuciach co do szczotek Tangle Teezer i Detangle Brush.
Odkąd pamiętam miałam problemy z rozczesywaniem włosów. Używałam grzebienia z szeroko rozstawionymi zębami, później przerzuciłam się na okrągłą szczotkę, ale codzienne szarpanie z włosami ciągle mi towarzyszyło. W końcu jednak skusiłam się na zakup szczotki Tangle Teezer i od tego czasu jest dużo lepiej.

Tangle Teezer

Opis z polskiej strony:
Takiej szczotki jeszcze nie było! Dzięki zastosowaniu innowacyjnego kształtu ząbków ze specjalnego elastycznego tworzywa, szczotka działa niewiarygodnie delikatnie i skutecznie.
Szczotka Tangle Teezer dostosowuje się do włosów, nie ciągnie splątanych kosmyków, czesze delikatnie i cicho zapewniając gładkie i lśniące włosy w mgnieniu oka. Codzienne szczotkowanie włosów szczotką Tangle Teezer wpływa na zwiększenie ich połysku!
Tangle Teezer dostępny jest w wariantach: Flower Pot - czyli dla dzieci, Compact Styler - kompaktowa wersja do podróży, Aqua Splash - wodoodporna do używania pod prysznicem czy na basenie, Salon Elite i standardowa. Wszystkie posiadają różne wersje kolorystyczne, ja wybrałam różową.

Szczotka nie wydaje się być szczególnie solidnie wykonana, górna i dolna część nie przylegają do siebie idealnie, parę razy po upadku rozpadła się na pół. Do tego włoski dość szybko się powyginały, choć muszę przyznać, że nigdy jakoś wyjątkowo delikatnie się z tą szczotką nie obchodziłam. Nie posiada rączki, więc należy ją trzymać od góry. Na początku ciężko było mi i często mi wypadała, jednak z czasem się przyzwyczaiłam.

Tangle Teezer z pewnością spełnił moje oczekiwania. Rozczesuje bardzo dobrze, gładko przechodzi przez włosy, a gdy natrafi na kołtun wystarczy parę razy przejechać i bez problemu sobie z nim poradzi. Jest delikatny i nie ciągnie włosów, nigdy nie zamieniłabym go na zwykłą szczotkę :)

Detangle Brush

O ile nie spotkałam się z innym TT, tak Detangle Brush widziałam w różnych wersjach, różniących się nazwą, kolorem, opakowaniem i zapewne też i producentem. Jednak z zamieszczonych w Internecie opinii wynika, że sprawują się w sumie tak samo. Tak więc praktycznie tę samą szczotkę możemy znaleźć pod nazwami: De tangle, Dtangler, Macadamia No Tangle Brush, TUFT Detangle Brush. Ja mam właśnie tę ostatnią, która dostępna jest tylko w kolorze czarno-czerwonym.
A to różne rodzaje szczotek:
Szczotka ma włoski ułożone podobnie jak w TT, jednak nieco dłuższe. Dodatkowo ma też rączkę, która jednak zupełnie nie sprawdza się podczas czesania na mokro! Ja swoje włosy rozczesują podczas mycia siedząc w wannie, mam mokre ręce, do tego na włosy nałożoną mam śliską odżywkę. Rączka szczotki zwęża się ku dołowi, przez co najzwyczajniej w świecie mi się wyślizguje. Nie dałam jednak za wygraną i kupiłam w Praktikerze takie małe okrągłe i wypukłe nalepki, do podklejania przedmiotów od spodu, żeby się nie przesuwały. Obkleiłam nimi rączkę i na szczęście sprawdziły się antypoślizgowo i szczotka już mi tak nie wypadała.
 Moja „ulepszona” szczotka z opakowaniem.

Porównanie: Tangle Teezer vs. Detangle Brush

Tangle Teezer ma krótsze włoski, przez co gorzej sprawdza się przy gęstych włosach. Są one też bardziej giętkie, przez co łatwiej się niszczą, ale i delikatniej czeszą. Początkowo zaletą TUFT Detangle Brush wydawała mi się rączka, jednak ciężko ją trochę utrzymać. TT chyba jednak łatwiej się trzyma, przez co lepiej można czesać włosy przy głowie. Oczywiście drugą szczotkę też można złapać od góry, jednak nie jest do tego wyprofilowana.
Osobiście preferuję szczotkę TUFT, mimo, że komfort czesania jest mniejszy. Wolę jednak z kołtunami radzić sobie raz a dobrze. Łatwiej jest też rozczesać długie włosy z tyłu.
Spore znaczenie ma też cena, za Tangle Teezera zapłaciłam około 60zł, natomiast Detangle Brush kosztował mnie 35zł, czyli prawie o połowę mniej.
 TUFT po około 3 miesiącach używania i TT po pół roku.

Na koniec

Ciekawą opcją wydaje się też szczotka Michel Mercier, występująca w trzech odmianach - do włosów cienkich, zwykłych i gęstych. Posiada jeszcze inaczej rozmieszczone włoski i rączkę, która chyba jednak nie byłaby wiele lepsza niż w szczotce TUFT :/. Z tego co się orientowałam koszt takiej szczotki kupując z zagranicy to około 70zł, czyli jeszcze więcej niż Tangle Teezer. Póki co wstrzymam się z zakupem, ale może kiedyś... :)

Ah, te reklamy... :D

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Włosowa aktualizacja - 19.01.13

6 komentarzy
W końcu udało mi się naprawić mój i tak kiepski aparat, więc mogę wrzucić pierwszą z mam nadzieję wielu aktualizacji włosów.
Zdjęcie robione bez flesza, w pokoju ze sztucznym oświetleniem.


Końcówki są w bardzo kiepskim stanie, ale jakoś nie mogę się zebrać w sobie, żeby je obciąć. Marzą mi się włosy długie do końca zamka sukienki :)

niedziela, 20 stycznia 2013

Zaczerpnięte z książki - domowe sposoby i naturalna pilęgnacja

0 komentarzy
Ostatnio dostałam w prezencie książkę 5 przemian w kuchni i w życiu  Ewy Dobek. Poza sporą ilością przepisów, jest też rozdział poświęcony domowym kosmetykom. Autorka opisała historię kosmetyki naturalnej, jej zalety i podała parę przepisów. Generalnie książka sprawia bardzo dobre wrażenie i wydaje się ciekawa, choć jeszcze nie miałam okazji się z nią do końca zapoznać a tym bardziej nic na jej podstawie upichcić.


Najbardziej zainteresowały mnie oczywiście informacje na temat pielęgnacji włosów.

Wnętrze

Stan włosów odzwierciedla kondycję narządów wewnętrznych i przemiany materii szczególny związek z wyglądem włosów ma praca nerek i wątroby oraz jakość i ilość krwi. W medycynie wschodniej uważa się, że włosy są przedłużeniem krwi, dlatego bezpośredni wpływ ma na nie stan naszej śledziony i nerek. Wzmacniając wymienione narządy, pomożemy swoim włosom.
Na wzmocnienie nerek autorka proponuje: czarną fasolę, wodorosty, czarny sezam, orzechy włoskie, pora, tofu, fasolkę  mung, maliny, truskawki, owoce morwy oraz kaszę jaglaną i pszenicę.

Siwienie

W walce z tym problemem pomóc mogą:
  • wodorosty hijiki i czarna melasa z trzciny cukrowej (której nadmiar może jednak przynieść odwrotny efekt) - ze względu na dużą ilość żelaza
  • pokrzywa i trawa pszeniczna - ze względu na chlorofil wzmacniający krew i nerki
  • czarny sezam, który jednak ma silne właściwości przeczyszczające

Wypadanie

Utrata włosów związana jest z dietą wysokobiałkową i wysokotłuszczową, która zakwasza krew i osłabia nerki. Do wypadania włosów prowadzi również nadmiar pożywienia o smaku słodkim (szczególnie słodyczy i nabiału). Ten sam skutek ma używanie za dużej ilości soli, szczególnie tej oczyszczonej.
Poza tym autorka zwraca uwagę na wypadanie spowodowane zamartwianiem się. W następnym akapicie opisany będzie okład, który można zrobić aby pomóc włosom.
Normą jeśli chodzi o ilość utraconych włosów jest około 50 dziennie.

Pielęgnacja

Zdecydowanie zdrowiej jest pielęgnować włosy ziołami niż środkami chemicznymi. Pokrzywa, która wysusza skórę głowy, odtłuszcza i nadaje włosom miękkość i połysk, szkrzyp - lekko wysuszający, ale również działający dezynfekująco, ściągająco i odżywczo, rumianek nasturcja ogrodowa szyszki chmielu - to podstawowe zioła wzmacniające włosy. W celu radykalnego zatrzymania wypadania włosów można zrobić okład ze świeżo utartego chrzanu lub soku z czarnej rzodkwi (bardziej polecam to drugie). Nacieramy skórę głowy i włosy sokiem, owijamy folią i ręcznikiem i trzymamy przynajmniej pół godziny, po czym głowę spłukujemy i myjemy szamponem ziołowym. Warto również wetrzeć we włosy przygotowany wywar ziołowy. Do włosów ciemnych używamy: mydlnicy, tataraku, skrzypu, wierzby, szyszek chmielu i pokrzywy, do jasnych: mydlnicy, tataraku, skrzypu, rumianku i kory wierzby. Zioła parzymy w proporcji 2 łyżki na szklankę wrzątku, korzenie i korę gotujemy krótko, skrzyp gotujemy pod przykryciem co najmniej pół godziny (w takiej samej proporcji).
Po umyciu włosów nacieramy skórę głowy wacikiem nasączonym wywarem. Nie spłukujemy.  Po takim zabiegu włosy będą lśniące, o zdrowym wyglądzie i lekko usztywnione - nie potrzeba już żadnych pianek ani lakierów.

Po więcej przydatnych informacji na temat diety i domowych kosmetyków zapraszam do książki. Wkrótce postaram się jeszcze wrzucić parę włosowych przepisów :)

piątek, 21 grudnia 2012

Filmowe ideały włosowe

0 komentarzy
Postacie pojawiające się w filmach mają to do siebie, że dzięki charakteryzacji i różnym efektom zawsze pięknie wyglądają. Dzięki temu mogłam podziwiać włosy, które normalnie ciężko byłoby mi ujrzeć, co z tego, że są sztuczne ;) Poniżej przedstawiam te, które szczególnie zwróciły moją uwagę.

Galadriela z Władcy Pierścieni

Elfickie włosy Galadrieli podziwiałam już jako dziewczynka w podstawówce i do tej pory się to nie zmieniło. Liczę na to, że z okazji premiery Hobbita znowu będzie na co popatrzeć :D

Rawenna z Królewny Śnieżki i Łowcy

Od pierwszej sceny, w której pojawiła się macocha byłam pod wrażeniem tych włosów i z całego filmu chyba właśnie one podobały mi się najbardziej. Szkoda, że przez większość czasu bohaterka nosiła je spięte.

Daenerys z Gry o Tron

Hah, przyznam, że tego serialu nawet nie oglądałam ale mimo to zwróciłam uwagę na jej fryzurę.

Oczywiście długie blond królują, zawsze mi się takie marzyły jak również podobają u innych. Jednak wbrew temu, co zawsze uważałam za najładniejsze (czyli proste i gładkie) te tutaj są falowane czy nawet kręcone. Sama się sobie dziwię, że mi się tak spodobały :)

sobota, 15 grudnia 2012

Pierwszy wpis

0 komentarzy
Szukając motywacji do dbania o włosy postanowiłam założyć tego bloga. Może powinność publikowania tutaj jakichś efektów zmobilizuje mnie do większego starania? Mam nadzieję, że nie pochwalę się tylko i wyłącznie swoim słomianym zapałem ;)

Co do moich włosów, od zawsze były o mnie dla mnie źródłem problemów, w dzieciństwie nie raz doprowadzając do łez. Otóż przyszło mi odziedziczyć po rodzicach kręcone włosy, co uważałam za ogromną niesprawiedliwość losu. Oczywiście marzyłam o prostych włosach. W końcu potwornie je zniszczyłam dwa razy robiąc trwałą prostującą.

Obecnie minęły około dwa lata, od kiedy swoje kręcone włosy zaakceptowałam, choć ciągle nie jestem z nich zadowolona. Powoli próbuję o nie zadbać, do tego zapuścić. Żeby nie było za lekko, co jakiś czas farbuję włosy na nieco jaśniejszy kolor (mój naturalny to nijaki ciemny blond).

Reszta pewnie wyjdzie w praniu. Pasowałoby też ogarnąć jakiś szablon blogowi, ale to dopiero zobaczymy, czy się znajdą chęci i czas.