W końcu podcięłam końcówki, po ponad dwóch latach od ostatniej wizyty u fryzjera :D Pierwszy raz robiłam to sama, zapewne wyszło krzywo, ale mam nadzieję, że tego nie widać. Poszło parę centymetrów, nie wiem dokładnie ile, ale starałam się jak najmniej włosów poświęcić. do tego jakieś dwa tygodnie temu zrobiłam Cocochoco (o czym pisałam w poprzednim wpisie) przez co skręt jest trochę luźniejszy.
Chyba tym razem kolor włosów udało mi się złapać w miarę takim jakim jest (choć jak wiadomo prawdziwego koloru danej rzeczy nigdy nie widzimy ;D ). Poza tym mam wrażenie, że moje włosy wyglądają lepiej na zdjęciach niż w rzeczywistości.
środa, 24 kwietnia 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Jak udaje Ci się uzyskać takie świetnie loki?
OdpowiedzUsuńHm właściwie to nic odkrywczego nie napiszę... :)
UsuńCzeszę je tylko na mokro z nałożona odżywką, później po spłukaniu już ich nie rozczesuję. Wgniatam piankę i suszę (co schodzi mi dość długo, więc na ogół nie udaje mi się ich dosuszyć do końca xP).
Uwielbiam Twój skręt, jak już pisałam jest mega oryginalny :)
OdpowiedzUsuńPrzepiekny skręt!
OdpowiedzUsuńCudowny skręt!aż boję síę,że nie jest naturalny...:-P
OdpowiedzUsuńw sumie to nie jest, jak już pisałam cocochoco go trochę rozluźniło ;)
UsuńO matulu, ale sprężyste włosy! Marzę o takim efekcie. Szkoda, że to na piankę- mnie za bardzo wysusza włosy, niestety, więc z niej zrezygnowałam.
OdpowiedzUsuńAle zazdroszczę włosów!
Ojej, ja to bym bez użycia pianki pewnie nie wyszła z domu, bo bym się bała, że będą się puszyć :( używam tej samej pianki od ponad dwóch lat i albo z przyzwyczajenia wysuszenia nie zauważam, albo po prostu mam szczęście i moich włosów to nie rusza.
UsuńNiesamowity skręt. Bardzo ci zazdroszczę! Cudowne są
OdpowiedzUsuńMasz faktycznie niespotykany skret :)
OdpowiedzUsuńBardzo wiele przydatnych informacji! Kiedyś, w czasach kiedy namiętnie prostowałam włosy prostownicą bardzo poważnie myślałam o prostowaniu chemicznym włosów. Teraz jednak błogosławię to, że nie miałam na nie pieniędzy. Strach pomyśleć, co by z moich włosów zostało.
OdpowiedzUsuńCo do encanto to też się nad nim zastanawiałam, ale z kolei jak mówisz że ma ten aldehydocośtamo, to już sama nie wiem. No bo wolałabym jednak zrobić w salonie, ale też dużo to kosztuje, a kto wie czy nie znudzi mi się za kilka dni i będę chciała znów mieć falowańce? W każdym razie z zaciekawieniem czytałam ten wpis :)
Widzę, że muszę popracować nad umieszczeniem linków do komentarzy, bo mylą się posty :D
UsuńMyślę, że nie ma co się wykosztowywać na salon, spokojnie można to zrobić w domu. Z tym znudzeniem to rozumiem - sama właśnie dlatego nie zrobiłam encanto na całe włosy, bo boję się, że zatęskni mi się jednak do kręconych.
Idealny skręt !
OdpowiedzUsuńto Twój naturalny skręt? Boże...przepiękny !!
OdpowiedzUsuńtak, po wgnieceniu pianki :)
Usuń